Karol Sadaj o swojej pasji i spojrzeniu na zegarmistrzostwo

Karol Sadaj na co dzień znany jest z branży korporacji, startupów i spółek technologicznych. Jego nazwisko kojarzone jest z liderami globalnej gospodarki – m.in. Google, Uber czy Revolut oraz ich sukcesami na polskim rynku. Prywatnie Karol jest również fanem zegarmistrzostwa i wieloletnim Klientem Chroneo.pl. Z tego powodu zaprosiliśmy go na rozmowę i poprosiliśmy o podzielenie się swoją historią związaną z zegarkami oraz spojrzeniem na kilka wybranych marek.

Chroneo.pl: Karol, zacznijmy proszę od fundamentów. W którym momencie pojawiło się u Ciebie zainteresowanie zegarkami?

Karol Sadaj: Tak naprawdę od dziecka lubiłem zegarki. Pierwszy, który pamiętam to Swatch Scuba, którego dostałem mając 9-10 lat. Miał nurkowy bezel, który niestety z czasem mi się oderwał. Chciałem go po tym naprawić i zamówiłem nowy bezel, tylko trafiłem na zegarmistrza, który nie potrafił go z powrotem zamontować i finalnie przykleił go na stałe do koperty. Bardzo lubiłem ten zegarek i nawet odkupiłem dokładnie ten model kilka lat temu, ale ze względu na bardzo mały rozmiar praktycznie go nie nosiłem i podarowałem swojemu chrześniakowi.

Chroneo: Nie zraził Cię tak wyboisty start?

Karol: Zawsze lubiłem zegarki i zawsze byłem oglądaczem zegarkowym. Pamiętam jak chodziłem do galerii w Trójmieście i jednym z moich ulubionych zegarków były Zenithy. Potrafiłem też przez 3 miesiące chodzić raz w tygodniu i oglądać Tissota Le Locle z białą giloszowaną tarczą. Strasznie chciałem go kupić, ale nie miałem na niego pieniędzy, więc chodziłem go po prostu oglądać. To była straszna zajawka. Później chciałem kupić ceramiczne Rado bez indeksów, same wskazówki, okrągła koperta także dosyć nietypowy. Oglądałem go przez dobry rok, ale też zabrakło mi odwagi.

Chroneo: Co kupiłeś jako pierwsze po tak długim etapie oglądania i przymierzania się do zegarków?

Karol: Kupiłem Certinę, DS Divera. Nie ten obecny model, ale poprzedni który przypominał trochę mix między Submarinerem, a Planet Ocean. To był całkiem ciekawy zegarek, choć trochę za duży. Pamiętam jak wyczytałem na forum, że można usunąć rysy ściereczkami Cape Cod. Niestety wypolerowałem sobie nimi szczotkowaną bransoletę, co wyglądało naprawdę źle, na szczęście udało się go  wyszczotkować gąbką do naczyń. Finalnie zegarek oddałem bratu, który ma go do dzisiaj.

Później przyszła pora na Tag Heuera Grand Carrerę GMT z centralną sekundą i drugą strefą czasową. To był strasznie niewygodny zegarek - za duży, za gruby i z niewygodnym paskiem. Mimo to nosiłem go długo, bo był widowiskowy i bardzo mi się podobał. W momencie kiedy chciałem go sprzedać zaczęła się moja znajomość z Chroneo.pl.

Następnie przyszedł czas na Omegę - początkowo chciałem kupić Aqua Terrę, ale finalnie zdecydowałem się na Planet Ocean 42 mm, za którym też dosyć długo chodziłem. To był zegarek, który nosiłem dobre 2 lata. Miał dobry rozmiar i antyrefleks. To był chyba moment gdzie zacząłem na poważnie podchodzić do zegarków.

Chroneo: Czy ta Omega Planet Ocean to był ten wymarzony zegarek z wyższej półki, na który długo czekałeś?

Karol: Nie powiedział bym. Zawsze kupowałem zegarki oportunistycznie, nie kupowałem nowych. Pojawiła się okazja, więc ją kupiłem. To zaczęło większą historię. Jako następny zegarek kupiłem swoje pierwsze Grand Seiko. To był model z przepiękną czarną tarczą. Nosiłem go dosyć często, tylko miałem w nim problem z brakiem mikroregulacji w bransolecie. Pracowałem wtedy w Google i w biurze było strasznie zimno, przez co nigdy nie mogłem dopasować tej bransolety. Pamiętam jak jeździłem do zegarmistrza na dworcu Centralnym i ten zegarmistrz młotkiem w kółko wybijał piny i dokładał, albo wyjmował ogniwo. W końcu zaczęło mnie to męczyć i wymieniłem ten zegarek na Breitlinga Superocean, który podobał mi się przez tydzień, a później stwierdziłem, że jest zbyt wulgarny.

Chroneo: Będąc w temacie nieudanych zakupów. Czy był taki zegarek, który już po 5 minutach na ręce wydawał Ci się nietrafionym zakupem?

Karol: Był, było pełno takich zegarków… Swoją największą wtopą nazwałbym Zenitha na mechanizmie El Primero. Szary tytan, 37 mm średnicy - widziałem go u swojego kolegi, gdzie bardzo mi się spodobał i zdecydowałem się go kupić. Po 3 godzinach już wiedziałem, że się nie polubimy. Nie przyjął się kompletnie, był za mały i niewygodny.

Chroneo: A czy z drugiej strony był taki zegarek, który przerósł oczekiwania i został na stałe w kolekcji?

Karol: Żaden z moich zegarków nie został na stałe w kolekcji. Staram się nie przywiązywać do rzeczy, także wszystkie moje zegarki prędzej czy później sprzedawałem. Nawet jeśli wydawało mi się, że coś zostanie ze mną na zawsze to finalnie i tak wypierało to coś nowszego i ciekawszego. Uważam, że sentyment trzeba mieć do ludzi, a nie do rzeczy. Chociaż czasem wracam do zegarków które już miałem, czasami nawet w dokładnie tej samej wersji, Rolex Submariner to zegarek który miałem dziewięć razy w życiu i mam nadzieje długo mieć w sobie siłę żeby nie sprzedać tego który mam obecnie, bo pewnie skończy się na dziesiątym zakupie.

Chroneo: To bardzo ciekawe podejście. Czy po tylu zegarkach wyrobiłeś już sobie upodobanie do konkretnego typu zegarka? Może jest jakaś cecha, która definiuje dobry zegarek?

Karol: Zegarek przede wszystkim musi być dla mnie wygodny. To podstawa, szczególnie w Polsce gdzie jest różna pogoda i obwód ręki często się zmienia. Co ciekawe wygoda wcale nie jest 1:1 powiązana z rozmiarem. Znam wygodne zegarki, które mają 42 mm, a z drugiej strony są też małe zegarki, które po prostu źle leżą na ręce. Ergonomia jest ważna i liczy się tu nie tylko regulacja paska czy bransolety, ale też sam projekt koperty.

Chroneo: Czy jest taka marka, która Twoim zdaniem dorasta do swojej legendy?

Karol: Rolex. Na koniec to jest zawsze Rolex. Elitarno egalitarny brand, który mają praktycznie wszyscy pasjonaci i kolekcjonerzy zegarków. Uwielbiam że nie trzeba się o nie bać i przesadnie troszczyć. Ja ze swoim Hulkiem schodziłem na głębokość 40 metrów. Fascynuje mnie też cała historia związana z zegarkami nurkowymi Rolexa, pamiętam jak oglądałem filmy z Jacquesem Cousteau i zawsze miał na ręce Rolexa. Co ciekawe wielokrotnie na chwilę uciekałem od tej marki, bo sztampa, bo tyle ciekawszych zegarków, bo zbyt oczywiste. 

Chroneo: Jest taki model Rolexa, który uważasz za złoty Graal?

Karol: Dla mnie Daytona to coś na wzór Porsche 911. Ponadczasowy, uniwersalny, udoskonalany w czasie, prawdziwa ikona. Dla mnie to zdecydowanie najlepszy Rolex. Niesamowicie wygodny, cienki pomimo chronografu i absolutnie ponadczasowy.

Chroneo: Czy jest jakaś marka, która w Twoich oczach zasługuje na dużo więcej uwagi i rozpoznawalności niż aktualnie posiada?

Karol: Myślę, że tutaj trzeba myśleć kategoriami cenowymi. Na pewno w niższym pułapie jest Baltic. Przepiękne zegarki, funkcjonalne i z fajnymi historiami. Później Grand Seiko - ich akurat miałem dużo. Piękne zegarki, które uwielbiam mieć w szufladzie i oglądać pod lupą. Estetycznie to jest mistrzostwo, niestety zawsze przeszkadzały mi ich bransolety, które są po prostu niewygodne. Z droższych marek na pewno Bulgari i Parmigiani Fleurier. Parmigiani mam akurat dzisiaj na nadgarstku, zachwyca mnie w nim jego kompletna anonimowość.

Chroneo: To Twój ostatni zakup? Opowiesz coś o tej marce?

Karol: Mam teraz plan, skupić się na alternatywnych bardziej niszowych markach takich jak Parmigiani. Zobacz Tonde, model który mam. Ile tu jest detali do odkrycia. Platynowy mikrorotor, super cienki mechanizm, mający 8 mm grubości,  niesamowicie delikatne giloszowanie tarczy, sposób montażu indeksów. To wszystko ma tutaj sens i wyróżnia ten projekt na tle wielu pospolitych ale bardziej znanych marek. Podoba mi się też ich filozofia i to jak podchodzą do kwestii projektowania zegarków. Rzadko w branży tak dużo uwagi poświęca się  wyważeniu koperty, wygodzie bransolety i kwestii tego jak skończony projekt się nosi na nadgarstku. . Co najpiękniejsze w tym zegarku to jego detale są dla mnie, a nie rzucają się w oczy. Na pierwszy rzut oka to zwykły zegarek i dopiero jako użytkownik możesz dostrzec piękno i nietuzinkowość tego projektu.

Chroneo: Karol, dziękujemy za tę rozmowę i życzymy wielu kolejnych zegarmistrzowskich odkryć.